totaly fucken gamer…
Wpisy otagowane miłość
Another lonley weekend…
sie 14th
I wouldn’t say I love my job, but some weekends I feel like I’d be better off working, just to pass the time. This weekend I have absolutely nothing to do and its driving me crazy already. Its not just that I have no plans, but I really doubt I will talk to anyone all weekend. Sometimes I don’t even go outside once, but I’ll probably just drive around trying to find somewhere to go, just to kill some time. And on sunday I will go to the foodstore and I will do laundry. Thats how my weekend goes.
Its kind of intimidating to think about. Tomorrow I’ll probably wake up around 10:00. Then I’ll eat breakfast and shower. And then what? I’ll probably go to bed around 10 or 11…that means I need to kill 12+ hours and I currently can’t think of a single thing to do. Its days like this that I end up getting depressed. Sometimes I think the cure to depression is to just stay occupied and you won’t have time to be depressed.
So what do I do? Right now I just feel like I want to be around people, but I really have few friends in this town. And my ability to make friends is clearly not that great since I’ve lived here for 1 year.
Każdy dzień jak kac.
lip 23rd
Większość ludzi żyje w pędzie, pogoni za sprawami materialnymi, a przede wszystkim za pieniędzmi. Biegną tak wciąż nie zauważając jak umyka im codziennie to co tak naprawdę jest ważne. Każdemu z nich przydałby się przystanek w tej ciągłej szybkiej podróży. Przystanek, dzięki któremu będą mogli stanąć obok i zobaczyć co tak naprawdę dzieje się w ich życiu. Przypomnieć sobie co sprawia im przyjemność i poczuć te pozytywne emocje.
Czy coś takiego jest w ogóle możliwe? Przecież, żyjemy w czasach „jest kasa, nie ma problemów”. Bzdura.
Niestety, jestem tego żywym przykładem, nie chcę się rozpisywać o szczegółach, ale w każdym bądź razie, jeżeli ktoś Wam kiedyś powiedział, że pieniądze, dobra materialne, itd. nie dają radości, kiedy nie ma się z kim tego dzielić, to skubaniec miał rację!
Gdy jest obok Was ta druga osoba, świat wygląda zupełnie inaczej, wszystko jest sensowne, małe rzeczy potrafią cieszyć, duże z resztą też
Jest po co wracać po całym dniu pracy do domu, bo tam zawsze czeka ktoś, kto Wam powie: „Witaj Kochanie!”, to jest piękne.
Piękne pod warunkiem, że trwa. Niestety, bywa tak, że to nagle się kończy. Zupełnie niespodziewanie. Co wtedy?
Wracacie do domu, a tu cisza… spokój… pustka… i co teraz. Myślicie, OK, włączam muzykę, TV i co? Lepiej się robi!? NIE! Banalne?
Bolesne….
Doszedłem ostatnio do wniosku, że miłość jest jak upojenie alkoholowe.
Dopóki upijasz się, jest super, chcesz więcej, czujesz luz. GIT!
Ale niestety wódka się kończy, a co wtedy każdy wie…
Na drugi dzień… KAC i im dłużej się upijaliście, tym większy…
Ja niestety upiłem się zbyt mocno…
Poprosiłem ją o rękę… zgodziła się!
cze 24th
21 czerwca 2008r. data, którą zapamiętam na zawsze. Ja, Ola (Pączuś) i wspólny romantyczny wieczorek nad jeziorem zwanym Borek. Zrobiliśmy sobie mały piknik na pomoście, leżeliśmy patrzyliśmy na jezioro, wpatrywaliśmy się w niebo, rozmawialiśmy… Było super! Czułem się taki szczęśliwy, wtedy jeszcze nie wiedziałem, że mogę czuć się jeszcze bardziej szczęśliwym! A mogę! I tak czuję się teraz! Kiedy zaszło już słońce, na plaży zrobiło się pusto, gdy już w okolicy zostaliśmy tylko my dwoje, i kiedy pierwsze gwiazdy pokazały się na niebie, poprosiłem Olę aby zamknęła oczy i za nic w świecie ich nie otwierała dopóki jej o to nie poproszę. Zgodziła się. Zamknęła oczy, wyciągnąłem pierścionek, założyłem jej go delikatnie na palec i zapytałem niepewnym głosem:”Czy zostaniesz moją Żoną?”. Wcześniej miałem przygotowanych 100 różnych przemówień, tekstów, miałem 1000 innych pytań gotowych aby ją zapytać, o to jakże ważne pytanie, ale kiedy przyszła ta chwila, piękna, magiczna i cudowna, odebrało mi pamięć, miałem pustkę w głowie. Zapytałem najprościej jak potrafiłem. Ola na początku nie wiedziała co zrobić, była zaskoczona jak nigdy! Odpowiedziała:”Pewnie, że chce” ze łzami w oczach rzuciła mi się na szyję… To było cudowne przeżycie.
Od kilku dni jesteśmy narzeczeństwem, Ola uczyniła mnie najszczęśliwszym facetem pod słońcem!
Najnowsze komentarze