Posts tagged laboratorium
Fotografia cyfrowa wypacza pojęcie fotografii
8Większość z nas, na pewno pamięta momenty z lat dzieciństwa, w których wraz z rodzicami i rodzeństwem zasiadało się razem w grupie i oglądało zdjęcia z rodzinnych albumów. Były to chwile magiczne, przepełnione wspomnieniami i sentymentalnymi przemyśleniami. Większość z nas, na pewno ma zdjęcia z lat młodzieńczych, zdjęcia upamiętniające nasz wizerunek, jako małych podrostków. Spójrzmy na swoje zdjęcia, które rodzice robili Nam gdy kończyliśmy pierwsze lata swojego dzieciństwa. Wspaniała sprawa prawda? Pamiątka na całe życie zarówno dla Nas jak i rodziców.
Niestety, w obecnych czasach, takie rzeczy odchodzą do lamusa, zdjęcia na papierze zastępowane są przez ich cyfrowe odpowiedniki w formie zapisanych plików, najczęściej JPEG.
Plik to nie zdjęcie!
Niewiele ludzi zdaje sobie sprawę z tego, że pliki cyfrowe to nie są zdjęcia, i jak łatwo je stracić. Aby to uzmysłowić, na targach FotoJoker, Krzysztof Powolny, dyrektor Marketingu i Sprzedaży firmy Fujifilm Polska Distribution. Rozdał on swojej publiczności 100 zdjęć w formie wydruków. Zaproponował następnie małą zabawę. Osoba, której udałoby się zniszczyć 100 zdjęć szybciej, niż jemu cyfrowe pliki zapisane na płycie CD, otrzyma aparat cyfrowy Fujifilm FinePix 9600. Choć znalazł się śmiałek gotowy sprostać zadaniu, a widownia zaoferowała pomoc przy niszczeniu zdjęć wykonanych na papierze, Krzysztof Powolny z Fujifilm nie pozostawił nikomu złudzeń, gniotąc w kilka sekund płytę CD z zapisanymi na niej danymi. Była to bardzo prosta prezentacja ale pokazała to, że bardzo łatwo jest stracić pliki zdjęciowe, zapisane na CD, DVD czy dysku twardym. Uzmysłowiła zebranym słabość zapisu cyfrowego w konfrontacji z wielokrotnie powielaną papierową odbitką. Udowodniła dobitnie że plik cyfrowy to nie zdjęcie!
Wyraźny spadek ilości drukowanych odbitek w laboratoriach fotograficznych.
W laboratoriach fotograficznych zauważyć można drastyczny spadek wykonywanych odbitek. W sezonie, ilość drukowanych zdjęć wahała się od 1000 do 2500 dziennie, dzisiaj w większości przypadków liczba ta nie przekracza 500-700 odbitek dziennie. Sytuacja ta zaczęła się wraz z nadejściem ery cyfrowej fotografii. W chwili obecnej, kiedy aparaty cyfrowe i komputery są tak popularne, większość ludzi woli „zrzucić” pliki JPEG na dysk komputera i wypalić je na CD, aby potem oglądać je na ekranie telewizora za pośrednictwem DVD (aczkolwiek miałem styczność z takimi przypadkami, gdzie ludzie archiwizowali pliki na kartach pamięci, i wyświetlali je na ekranie prosto z aparatu cyfrowego). Ci ludzie nie zdają sobie sprawy z tego, jak łatwo mogą stracić ważne zdjęcia w kilka sekund.
Wraz z upowszechnieniem się fotografii cyfrowej, spadła jakość zdjęć.
Porażające jest to, że części z Nas wystarczają pliki wykonane za pomocą tanich aparatów, często telefonów komórkowych. Liczy się ilość a nie jakość, mimo że większość z tych plików to knoty, nie przedstawiająca w zasadzie nic. Pliki te, często robione są w bardzo niskiej rozdzielczości np. 640×480 pikseli. Obraz jest bardzo słaby, często nieostry, w dużej części tych plików występują wypalenia (białe plamy w mocniej oświetlonych miejscach). Ale, z drugiej strony, po co komu pliki wysokiej jakości jeżeli ma zamiar oglądać je na ekranie telewizora? Najczęściej takie zachowanie, zaobserwować można w młodszej części naszego społeczeństwa.
Powiedzenie „zrób mi odbitkę” zamieniono na „wyślij mi to na maila”.
Zastanowić by się trzeba, do czego to dąży? Jeżeli ta tendencja nie zacznie się cofać, to co będziemy pokazywać swoim dzieciom w przyszłości?